Gorące tematy: Wybory Parlamentarne 2019 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
707 postów 7602 komentarze

Partia50plus

nikander - Bardziej pragmatyczne niż rewolucyjne myślą wojowanie.

Nauczyciele a sylwetka absolwenta

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Chodzi o to, aby oni zorganizowali się i postawili w słusznej sprawie.

      Jeszcze za czasów mojej krótkiej kariery w Towarzystwie Naukowym Organizacji i Kierownictwa obowiązkowym składnikiem programu każdego kursu była tzw „sylwetka absolwenta”. Trzeba było tam napisać to czego uczestnik na kursie się nauczy, gdzie będzie mógł później znaleźć prace i w jakim charakterze. Dotyczyło to zwłaszcza kursów dłuższych lub kierowanych w nisze rynkowe. Wydawało mi się to zupełnie naturalne, aby być fer w stosunku do tych, którzy wykładali swoje własne pieniądze. Gdy zostałem zaproszony do rady pedagogicznej nowo tworzonej prywatnej wyższej uczelni na początku etapu transformacji też wydawało mi się, że jest to problem istotny. Mój pierwszy nieśmiały głos w tej kwestii został przez obecnych zignorowany więc zebrałem się w sobie i zacząłem przekonywać, że jest to problem ważny. Szybko zabrano mi czas jednoznacznie stwierdzając, że nie po to tę wyższą uczelnię się zakłada. My tu mamy kiepsko zarabiających adiunktów na państwowych uczelniach i trzeba dać im zarobić. Program zaczął być budowany według zasady: na czym się Franek znasz i ile godzin wykładu by cię interesowało. Wielu z tych adiunktów naprawdę bardzo dobrze znało się na różnych bardziej lub mniej naukowych pierdołach. Takiż tez stał się program tej uczelni. O profil absolwenta zaczął dbać kwestor. Pod programem trudno by mi było się podpisać więc opuściłem to szacowne towarzystwo. Uczelnia funkcjonuje, wszyscy są zadowoleni, produkcja dyplomów idzie wartko.

     Nie wiem, czy obecnie jest ktoś na tyle odważny, aby pedagogom dokładnie wytłumaczyć jaka ma być ta „sylwetka absolwenta”. Kogo tak naprawdę mają kształcić? Podejrzewam, że nie, że mają realizować podstawę programową. Jednak pod tą podstawą programową coś się kryje. Podejrzewam, że wielu pedagogów zadaje sobie pytanie: kogo my – tak naprawdę – mamy wypuścić ze szkoły. Nie wszyscy bowiem godzą się na produkcję „wolnych najmitów”, wyznawców Piłsudskiego czy innego tam Kaczyńskiego, na zbieraczy ochłapów z pańskiego stołu.

     Uczniowie wiedzą, że jeśli nie załapią się na ścieżkę "etnicznego taternictwa” to czeka ich perspektywa na zmywaku. Tam kończą się wasze porywy, wasze zapały. Nie, nie będą trzymać fasonu. Kupią bilet tanich linii lotniczych i wyjadą a z nimi całe 500+

Drodzy Polscy Pedagodzy.

     Polska potrzebuje „kultury współgospodarzy”. Potrzebuje absolwenta przygotowanego do pracy w polskim Mondragonie i polskim samorządzie. Więcej na ten temat powiedziałby Wam ks. José María Arizmendiarrieta Mondariaga, bo jemu się udało. Nasz ekonomiczny okupant będzie twierdził, że to mrzonki jakieś, że to niemożliwe. Jednak nie tak aż bardzo daleko od nas dzieci rodzą się w rodzinach współwłaścicieli, dorastają do roli współwłaścicieli i stają się współwłaścicielami.

     Wiem, wielu z Was doskwiera przekazywanie sztampy, tresury i kundlizmu. Przygotujcie nam absolwentów dla Polskiej Doktryny Gospodarczej. Tu znajdziecie o co chodzi: https://www.dropbox.com/s/fikkgbg5zk5wbh4/Co%20powinni%C5%9Bcie%20wiedzie%C4%87%20o%20nowym%20ustroju%20gospodarczym%20Polski1.pdf?dl=0

Uczycie młodych ludzi jak się zorganizować i postawić. Uczycie w najbardziej przekonywający sposób. Chodzi o to, aby oni zorganizowali się i postawili w słusznej sprawie.

ps.

Może nie wiesz, co to jest to "etniczne taternictwo", ale chyba dobrze sie domyślasz.

KOMENTARZE

  • Aby było możliwe
    uprawianie tutaj etnicznego taternictwa - najpierw było przygotowanie wspinaczkowe w Magdalence a potem niejaki Balcerowicz pod czujny okiem grandziarzy zza wielkiej wody - dla wybranych - ściankę wspinaczkowa przygotował.
  • Gdzie bez czynu sama rada
    Dawnymi czasy, jak pewna wieść niesie,
    Czterech podróżnych zabłąziło w lesie,
    Mróz był tak mocny, noc bylła tak ciemna,
    Że chęć podróży stała się daremna.
    Ogień więc rozłożyli
    I dnia czekać uradzili.

    -- Trzeba by -- rzecze jeden i poziewa --
    Przynieść więcej drzewa.
    -- Trzeba by -- rzecze drugi
    Legając jak długi --
    Rozszerzyć ogniska,
    By wszystkich grzało z bliska.
    -- Trzeba by -- zamruczał trzeci --
    Czym zaslonić od zamieci.
    -- Trzeba by nie spać -- bąknął czwarty,
    Na łokciu oparty.
    Tak każdy powiedział,
    Co wiedział,
    I myśląc jeszcze o lepszym sposobie,
    Zasnął sobie.

    Cóż z tego: ogień zgasł, a nieostrożni
    Pomarli podróżni. --
    Gdzie bez czynu sama rada,
    Biada radźcom, dziełu biada.
    Fredro
  • @władek 13:38:04
    Nie oczekuję od Waszeci aby przeczytał ani coś z tego zrozumiał.
  • @nikander 13:49:29
    Pewna blogerka tak zrozumiała bajkę Aleksandra Fredry

    justynasikora95
    Gdzie bez czynu sama rada,
    Biada radźcom, dziełu biada.
  • @goodness 09:07:02
    Co ja na to poradzę, że wielu tu mądrych nie odróżnia rady od projektu. W praktyce bywa tak: skonstruował, sprawdził zatwierdził. Chyba, że robotę zabiera się partacz.
  • @nikander 11:27:54
    Sprawa działania pięknej demokracji czeka 2400 lat i teraz jest czas aby uruchomić ją prawdziwym systemem równowagi.

    Pana wewnętrzne projekty są dobre, ale nawet 95% frekwencja poparcia nie wprawi w ruch postępowy demokracji ze skostniałym systemem trójki która od tysięcy lat posiada ograniczoną możliwość do równego wirowania w miejscu.

    Super samochód ciągle można upiększać projektami i dyskutować, ale gdy silnik klekocze, tracimy sens jazdy do celu.

    Serdecznie Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031