Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Dyżury administratorów Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
704 posty 7590 komentarzy

Partia50plus

nikander - Bardziej pragmatyczne niż rewolucyjne myślą wojowanie.

Czy „Kongresówka” dorosła do demokracji.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Demokracja, to – w pewnym sensie – sztuka podciągania się do góry za własne uszy. Mam nadzieję, że tu na nE tej sztuki się nauczymy.

 

      Pochodzę z Podkarpacia i jeśli czytam o istocie demokracji w wykonaniu niektórych blogerów , a streszczające się w słowach "...VOX POPULI – VOX DEI" to jest prawda gdy ów lud słucha głosu Boga...” - zastanawiam się skąd się to bierze. U nas takie stwierdzenie jest głębokim niezrozumieniem istoty demokracji i znam także kilku Poznaniaków, dla których byłoby to co najmniej dziwne.

      Otóż my mieliśmy takie szczęście w nieszczęściu, że zaborca nie niszczył tkanki społecznej a czasem nawet dawał dobre przykłady. Niestety w Privislenskim Kraju było to robione metodycznie i brutalnie. Skąd zatem przeciętny Warszawiak miałby jakąś wiedzę o demokracji. Warszawa wiele skorzystała - jako siedlisko BBWR - na piłsudczykowskim zamordyzmie, więc stwierdzenie „demokracja demokracją ale ktoś rządzić musi” trzyma się tam dobrze. Oczywiście najlepiej aby rządziła dynastia, bo tam z tymi wolnymi elekcjami różnie bywało. Prostemu ludowi w mazowieckich chałupkach musiał wystarczyć VOX DEI. A może to czekanie na to, że otworzą się carskoje worota w ikonostasie i ukaże się carski majestat w złocie?

      Ale jak to wytłumaczyć tym z Małopolski lub Poznańskiego? Cara rządzącego żelazną ręką państwem i kościołem nie widzieli. Widza natomiast niedostatki polskiego parlamentaryzmu i szukają jakby tu go naprawić ustawami z boską lub bez boskiej pomocy.

      Modny ostatnio stał się temat ordynacji wyborczej. Jednak dalej jest on rozważany z punktu widzenia Kongresówki. Mamy wybrać lepszego cara, a później już wszystko będzie dobrze. Tego lepszego cara ma nam objawić JOW. Kolejny bożek rodem z Ameryki. Pozwolę sobie jednak zadać pytanie : czy JOW jest śrubką od tej maszyny?

      Pytanie jest zasadnicze: kto ma rządzić, gdy już zabraknie dobrego cara, który wiedział, co jest dla poddanych dobre? Poddany przecież o tym nie ma najmniejszego pojęcia!

      Zajmijmy się parlamentarno-gabinetowym systemem państwa, gdyż taki obecnie mamy. Odrzućmy potoczne znaczenie systemu a potraktujmy go zgodnie z definicją prof. Tadeusza Tomaszewskiego jako „zbiór elementów, powiązanych ze sobą relacjami w taki sposób, że stanowią one całość zdolną do funkcjonowania w określony sposób”. Sądzę, że popatrzymy na niego tak jak student na pierwszym wykładzie z teorii regulacji (używam słownictwa sprzed półwiecza, proszę się zatem nie zdziwić, że we współczesnym słownictwie teorii systemów może być ono nieco inne) . Przyjrzyjcie się poniższemu rysunkowi.

 

      Pewne rzeczy, które kiedyś wiedział car teraz musi wiedzieć system parlamentarno-gabinetowy (bo taki w Polsce mamy, ma potencjalne zalety, a ze zmianami jego na inny należałoby poczekać, gdy rzeczywiście nie da się go naprawić). Zatem:

  1. Skąd system ma wiedzieć, co jest dla obywateli dobre? W jaki sposób zorganizować moduł artykulacji interesów społecznych.

  2. Kto ma te postulaty wcielić w życie?

  3. Jakie są najgroźniejsze zaburzenia zewnętrzne?

  4. Jak zapewnić, aby deklaracje nie rozmijały się z rzeczywistością?

 

Ad.1.

      Rozpoznaniem najbardziej oczekiwanych przez społeczeństwo rozwiązań, powinny się zająć wyspecjalizowane firmy – partie polityczne. Tu powinna być pełna konkurencja ochraniana przez państwo. Program zwycięskiej partii powinien być „instrukcją wyborców” do realizacji i do rozliczenia.

Ad.2.

W systemie parlamentarno-gabinetowym proces rządzenia rozbija się na dwa etapy: prawo (parlament), rozporządzenia wykonawcze (rząd). Dlatego najistotniejszym jest, aby akt wyborczy wyłonił „spójną programowo, kadrowo i pod względem przywództwa ekipę zdolną wyłonić skuteczną władze. Tu JOW pasuje jak  napęd odrzutowy do bryczki. Polska nie jest krajem o ustabilizowanym ustroju gospodarczym jak dojrzałe demokracje. Nie mamy także wypracowanych skutecznych procedur regulujących nasze życie społeczne. Czeka nas potężna robota legislacyjna w zakresie przebudowy systemu państwa, ustroju gospodarczego i polityki monetarnej. Tu nie o samo głosowanie chodzi, ale o konceptualną robotę. Tego nie wykona zespół legislatorów – być może zacnych – ale każdy w innym kolorze.

Ad,3.

      Aby demokrację zamienić w „koteryjno-wasalny” system sprawowania władzy nie trzeba geniusza. Wystarczy:

  • trochę pomajstrować z zasadą rozdziału władzy ustawodawczej i wykonawczej. U nas to zrobiono w art. 103. p.1 konstytucji dopuszczając możliwość pełnienia przez posłów funkcji ministrów i podsekretarzy stanu. Demokrację zaatakuje rak lobbingu.

  • Unieważnić wolę wyborców wyrażoną w akcie głosowania. Zrobiono to w art 104 konstytucji wprowadzając – doprawdy bardzo dziwne - rozróżnienie pomiędzy wyborcą a narodem, aby posłów nie obowiązywały „instrukcje wyborców”. To doprowadza do petryfikacji struktur.

To trzeba zmienić!!!

 

Ad.4.

      Żaden system nie będzie stabilny, jeśli nie będzie miał możliwości wypracowania wektora sterowań w oparciu o pomiar odchyłki zakładanych parametrów od osiągniętych rezultatów (pętle sprzężeń zwrotnych). Tradycyjnie jedyną pętlą sprzężenia zwrotnego jest akt wyborczy. Ponieważ jednak system jest zdeformowany w sposób opisany wyżej, ta dezolacyjną (niszcząca wszystko) pętla sprzężenia zwrotnego nie działa,  stabilizując – co najwyżej – trwanie koteryjno-wasalnego systemu sprawowania władzy w Polsce.

      Czego brakuje? Kompletnie brakuje pętli sprzężenia zwrotnego dyscyplinującej układ w trakcie trwania kadencji (elementy wyróżnione łososiowym kolorem na schemacie). Pomysł z zamianą subwencji budżetowej na dofinansowanie działalności statutowej, subwencją obywatelską tworzoną z odpisów z deklaracji PiT (o którym wielokroć pisałem) należy do rozwiązań miękkich. Gdyby nie zadziałał należałoby sięgnąć do referendów nad odwołanie władzy.

 

Demokracja, to – w pewnym sensie – sztuka podciągania się do góry za własne uszy. Mam nadzieję, że tu na nE tej sztuki się nauczymy.

 

Aby było VOX POLUPI był VOX DEI a nie głosem populisty musimy umieć zadawać sobie pytanie: a czy to będzie działało? My inżynierowie nie mamy z tym problemu, gdyż musimy już to udowadniać „na desce kreślarskiej”. Zachęcam inne zawody, a zwłaszcza zawody rozrywkowe, do myślenia takimi kategoriami.

 

KOMENTARZE

  • Całkiem słusznie.
    Na przykład ten fragment zapisałbym identycznie:
    "Aby demokrację zamienić w „koteryjno-wasalny” system sprawowania władzy nie trzeba geniusza. Wystarczy:
    trochę pomajstrować z zasadą rozdziału władzy ustawodawczej i wykonawczej. U nas to zrobiono w art. 103. p.1 konstytucji dopuszczając możliwość pełnienia przez posłów funkcji ministrów i podsekretarzy stanu. Demokrację zaatakuje rak lobbingu.
    Unieważnić wolę wyborców wyrażoną w akcie głosowania. Zrobiono to w art 104 konstytucji wprowadzając – doprawdy bardzo dziwne - rozróżnienie pomiędzy wyborcą a narodem, aby posłów nie obowiązywały „instrukcje wyborców”. To doprowadza do petryfikacji struktur."

    Pokrewny duch Podkarpacia przez nas przemawia, czy co?
    Zawsze dobrze mi się konstruowało "rzeczy" i projekty z inżynierami.
    I pewnie napiszę coś o demokracji - zachęcony - w podobnym języku filozofii myślenia systemowego.
    Pozdrawiam
  • @costerin
    Dziękuję za zrozumienie duszy technokraty.

    Pozdrawiam
  • @Piotr F. Świder
    "...Pokrewny duch Podkarpacia przez nas przemawia, czy co?.."

    Tak to na pewno ma duże znaczenie.

    Pozdrawiam i liczę na wsparcie.
  • @minarchista
    Nie dziwi mnie Twój zachwyt demokracją w wydaniu szwajcarski. Tylko po kolei: oni TAK mają, bo sobie TAK zrobili. Ich system tak działa, bo jacyś łebscy konstruktorzy nadali mu takie cechy.

    Pozdrawiam.
  • @minarchista
    Zgadzam się z Panem w sprawie tych podatków, tylko walkę z nimi widzę trochę inaczej. Chodzi o punkt startu. Najpierw należałoby rozwinąć inne formy akumulacji kapitału, czyli poszerzyć je o formy sieciowe i partnerskie, a gdy już chleba nie będzie trzeba dzielić, bo będzie dzielił się sam (neopersonalistyczny nurt w ekonomii) to wtórna redystrybucja dochodu będzie potrzebna tylko w znikomym wymiarze. Czyli: najpierw reforma ustroju gospodarczego i architektury finansowej a później radykalna redukcja funkcji redystrybucyjnych państwa. Czy dobrze zrozumiałem pytanie?

    To co głosi JKM jest raczej folklorem politycznym.
  • @minarchista
    A wziąłem Cię za korwinowca. Sorrrrrry.
  • @simacs
    A już myślałem, że nikt nie przeczytał krytycznym okiem. Krytycznym nawet biorąc pod uwagę obecne doświadczenia a nie transmitancję proponowanego systemu (funkcję sposobu zachowania się).
    Jednak nie chodzi tu o "partie...narzucające rozwiązania gdzić z centrali...". Owszem, postulaty opracowane gdzieś w partyjnym think-tanku i wystawione na sprzedaż podczas wyborów. A to zupełna różnica. Wyborca uzyskuje prawo wyboru pomiędzy rozwiązaniami, a nie jak teraz możliwość głosowaniu na kota w worku. Czasem tego worka nawet nie ma.

    I jeszcze jedno. Proponowanego rozwiązania nikt jeszcze nie ćwiczył, więc jest to rozwiązanie heurystyczne. Tylko i wyłącznie. Jedno jest pewne. W tej chwili trudno mówić o tym, że gdzieś się nie sprawdziło.

    Czy już rozpoczęliśmy dyskusję o "skutecznym rad sposobie"?
  • Kilka słów wyjaśnienia...
    Zacznijmy od tego, że wrzucaniem regionalnych stereotypów autor nieświadomie poprawia robotę po naszych zaborcach, utrwalając podziały w narodzie. Jak nie ma winnych to zwalmy winę na "warszawkę". Szkoda że nikt nie wspomina, iż ta tak krytykowana "warszawka" składa się współcześnie w ogromnej mierze z ludzi napływowych - z całej Polski, z Podkarpaciem włącznie. A pochodzenia etnicznego przedstawicieli tego rządu wymieniać nie muszę - ilu jest "warszawiaków"/kongresowskich w tej bandzie złodziei a ilu ludzie z pozostałych regionów naszego kraju? Jakoś we wspólnym złodziejstwie podziałów nie widać...

    Demokracja nie działa, gdyż działać nie może. Demokracja to LUD - a lud nie ma rozumu. Lud to zbiór uczuć i namiętności. Tłum potrzebuje "lidera" - to lewica od pokoleń wmawia nam, że autorytaryzm jest czymś złym z definicji. Tłum podąża za liderem - jak ćma za światłem. Rozchodzi się o to, aby lider działał na korzyść Polski. Z ludem jest jak z alkoholikiem - dla jego dobra trzeba mu czasami dać po pysku i szarpnąć nim.
  • @mkj
    Ależ kochanieńki. Toż tu o liderów chodzi i sposób ich wyłaniania. Chyba jednak coś jest nie tak, że demokratyczny akt wyborczy nie buduje u nas autorytetu władzy.
    Jak będzie trzeba, to ogłosimy secesję Podkarpacia. Spoko. Do Widnia (czytaj Wiednia) tak samo daleko.
  • @nikander
    "Chyba jednak coś jest nie tak, że demokratyczny akt wyborczy nie buduje u nas autorytetu"

    Co takiego? Jaki akt? Nie jestem pewien i czym waść piszesz - można jaśniej? Chodzi o to że naród nie kocha Komorowskiego? czy to że Kaczyńskiego nie wszyscy kochali?
  • Nie jestem za finansowaniem partii z odpisów PIT, to jest patologia, wspieranie sił w typie PO, SLD które utrzymają milionerzy!
    Jestem za kwotową wpłatą roczną i wyborczą, ale znacznie niższą niż teraz do około 120zł. Na to mniej więcej każdego Polaka stać, a kogo nie stać, to ma większe zmartwienie niż popieranie danej partii, danego kandydata. Partie co nie jest dziwne w demokracji większościowej zabiegałyby zatem o ilość członków, sympatyków, a nie o bogaczy, oligarchów, przestępców. Mieliśmy już magnatów w XVIII wieku, jak się to wtedy skończyło?

    Na razie ten wątek tylko. Trzeba skłonić PiS do rezygnacji z subwencji, to jednocześnie zmieni kształt partii, otworzy WRESZCIE SZEROKO BRAMY DO PIS, teraz też niby są otwarte, ale podejścia do nich zaminowane i pod ostrzałem snajperów ;)

    Boli mnie także zmienianie szyldów partii, klubów przez posłów, senatorów. To nie powinno być dopuszczone, mandat powinien automatycznie przepadać na rzecz owej partii, klubu. Wybory uzupełniające są zbyt kosztowne, unikałbym ich nadużywania.

    W PiSie było (jest?) tyle łajz zmieniających partie i boli mnie to. Zwykłych ludzi nie dopuszczą, a wolą zdrajców-dezerterów i to się nasila, cóż za cyrk. Za JOW też nie jestem bezkrytycznie jak jow-iarkie lobby i BARDZO mnie zastanawia to lobbies. Co ich łączy, musi być jakiś mianownik i raczej mi się nie spodoba. Czyżby coś w rodzaju neokonów, masoni? System mieszany bardziej mi pasuje, chciałbym dać trochę pola do woJOWników, ale nie za dużo. Połowa mandatów w sejmie? Za dużo? Senat? Senat z zakazem startu partii politycznych, słowem kandydat bez szyldu partii także na ulotkach, plakatach, klipach, www. Wybieramy ponoć OSOBĘ... akurat... wybieramy PARTIĘ która wspiera daną osóbkę, równie dobrze może to być pajac z drewna z logo danej partii na drewnianym czole.

    Instrukcje wyborców (JAWNY - to ważne - kontrakt wyborczy) powinny obowiązywać, także obietnice kandydata. Jeżeli ktoś głosi walkę z aborcją jak ja, to gdybym zagłosował za "poluzowaniem", to powinienem stracić automatycznie mandat. Skłamałbym, zawiódłbym wyborców którzy mi uwierzyli. Pytanie czy zaniechanie też jest "poluzowaniem", bo taka sytuacja była z PiS, poparli status quo, to dla Marka Jurka było PRETEKSTEM (?) do zerwania z PiS. Gest Rejtana, ale co to dało? A teraz co będzie z ich komitetem? Klęska. Mógł ich przygarnąć PiS, wszystkich z komitetu łącznie z UPR, Urbasiem pisożerczym ;)
  • @mkj
    Dla mnie Kaczyński to dupek a wybory się jednak odbyły. Myślę o wyborach prezydenckich i ten fakt skomentowałem - tylko i wyłącznie. Nie wiem tylko czy dla zrozumienia tego faktu i dla Twojego dobra "...trzeba ci czasami dać po pysku..."

    No piękne metody...
  • @Marek Kajdas
    Panie Marku

    Postulat zmiany finansowania partii przedstawiałem wielokrotnie, i może Pan pominął te szczegóły ale jest zbieżny z pańskim. Zawsze proponowałem "KWOTOWY" a nie procentowy odpis z PiT!!!. Więc Pana obawy są nieuzasadnione. jednak z moich wyliczeń wynika, ze byłyby to kwoty o rząd wielkości mniejsze: jakieś 12 zł a nie 120.
    Co do niechęci finansowania "bandy czworga" to się zgadzam. Ale my chcemy spowodować, aby te partie umarły z głodu przy kasie a pieniądze poszły do partii, które mają coś do powiedzenia - aby rosły. W krótkiej notce czas nie czas na szczegóły. Zapewniam Pana, ze należałoby zdrowo pomyśleć nad koncepcją realizacyjną, aby słusznego postulatu nie sfuszerować.
  • @nikander
    "Prostemu ludowi w mazowieckich chałupkach musiał wystarczyć VOX DEI." - Nie wiem na jakiej podstawie taki wniosek Pan wyciąga.

    Skoro nie "...VOX POPULI – VOX DEI", to kto?

    "Polska nie jest krajem o ustabilizowanym ustroju gospodarczym jak dojrzałe demokracje. Nie mamy także wypracowanych skutecznych procedur regulujących nasze życie społeczne." - Dziwi szczególnie to, że w takim "zacnym" gronie zasiada - Unia Europejska. Tym samym wątpliwym jest dojrzałość demokratyczna członków Unii. Chyba, że przez dojrzałość coś innego rozumieć trzeba?

    "Rozpoznaniem najbardziej oczekiwanych przez społeczeństwo rozwiązań, powinny się zająć wyspecjalizowane firmy – partie polityczne." - Trudno się z tym zgodzić. Jeżeli Pan dobrze obserwuje politykę w skali światowej, to bez trudu Pan tam dostrzeże, iż model ten się nie sprawdził, albo się szybko wypalił, szybciej niż przewidywano (?).
    Dziś trzeba budować demokrację oddolną - realną, tzn. taką, która zakorzeniona jest w realnym środowisku i reprezentowana przez realnych przedstawicieli społeczeństwa i jego interesu - interesu obywateli, a nie partii. Z jakiego pochodzenia? VOX DEI?

    Oczywiści, że nie do uniknięcia będzie tworzenie się stronnictw także w demokracji oddolnej. Jest to rzecz normalna, iż tworzą się grupy interesów czy też według poszukiwania rozwiązań lepszych bądź gorszych dla życia tej społeczności. Ale partie o zasięgu ponadregionalnym - ogólnopolskim, narzucające rozwiązania gdzieś z centrali, w polskiej rzeczywistości jest ona jedna dla całego kraju i jest nią Warszawa. Przy całym szacunku dla tego miasta, wydaje mi się, że ten centralizm, powielany i transmitowany przez partie polityczne, owego wymogu demokracji według wizji jaką Pan przedstawia, niestety nie spełnia i spełniać nie jest w stanie. Gdyby było inaczej, to dziś nie podejmowałby Pan tutaj takiej dyskusji. Skoro partie są na wszelkie bóle i niedomagania, to dlaczego to nie funkcjonuje? Odpowiedź chyba słuszna: bo nie są zakorzenione w realnej sytuacji. Przykład na ten przypadek? Chociażby listy wyborcze z namaszczenia ogólnokrajowego przewodniczącego partii.

    Sprawa wygląda najczęściej tak, że najpierw pisze się programy, a potem, doszukuje się okoliczności, do których da się je zastosować. Tak zobrazowałbym niezakorzenienie w realnych wymiarach życia społecznego.
    Jeśli nawet partie, to zapewne tworzone oddolnie, od bazy społecznej, a nie narzucane jej z góry.

    "To doprowadza do petryfikacji struktur." - Słuszna uwaga. Głos wyborców może być tylko głosem Narodu i odwrotnie. Innej alternatywy nie ma.

    "Demokracja, to – w pewnym sensie – sztuka podciągania się do góry za własne uszy. Mam nadzieję, że tu na nE tej sztuki się nauczymy." - Przecież dostrzega Pan, iż to sprzeczne samo w sobie.

    Inżynierowie, u Was „na desce kreślarskiej”. Tylko Wym pozazdrościć, gdyż życie jest bardziej złożone i skomplikowane, dynamiczne, żywe i niedające zamykać się sztywne w ramy i schematy, także te partyjne.
    W architekturze można wszystko wyliczyć i zaplanować na desce kreślarskiej. W życiu się już tego nie da. Próbował to już niejeden system, który prędzej czy później kończył się totalitaryzmem.

    Niemniej jednak podzielam Pańską troskę o odnalezienie właściwej drogi dla naszego społeczeństwa.
  • @simacs
    Chyba zostałem źle zrozumiany. Tam, gdzie została zniszczona inna tkanka społeczna a pozostał tylko kościół jako ostoja polskości, to VOX DEI musiał starczyć za wszystko. To była w wielu przypadkach jedyna pociecha.
    Chciałbym jednak podkreślić, że nie może to być substytutem demokracji w sferze profanum.

    Dalej mam niedosyt, czy wyjaśniłem sprawy tak jakbym sobie tego życzył.
  • @nikander
    "Dla mnie Kaczyński to dupek a wybory się jednak odbyły. "

    To tyle w temacie demokracji i autorytetów... I po co taki długi tekst? Dało się wszystko w jednym zdaniu zapisać? I od razu wiadomo o co waść chodzi i gdzie boli!
  • @mkj
    "...Z ludem jest jak z alkoholikiem - dla jego dobra trzeba mu czasami dać po pysku..."

    Wy PiS -owcy tak macie. No to chyba dałem "ludowi" w pysk.
  • @nikander
    "Wy PiS -owcy tak macie. No to chyba dałem "ludowi" w pysk."

    To kolega z PISu, że daje w pysk czy z tych "lepszych" co tłumaczą? Już sam nie wiem z kim mam do czynienia...ale to chyba normalne u Pana? W pysk trzeba też umieć lać!
  • @mkj
    Z tym "laniem po pysku" to ktoś jednak do demokracji nie dorósł. Chybaś acan z Kongresówki.
  • Jeżeli o demokrację chodzi
    jako komentarz polecam to: "Korzenie Zła - Żniwa" tutaj:
    http://iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=10&Itemid=4

    Pozdrawiam
  • @nikander
    Szanowny Panie!
    Owej innej tkanki Polska nie ma już o czasów zaborów, czy też dokładniej mówiąc, od pierwszego rozbioru Polski.
    Mniemam, iż Pana dobrze zrozumiałem. Samozorganizowanie się życia społecznego, i to oddolnie, jak już wyżej pisałem, jest bez wątpienia "VOX DEI", wpisanym w samo prawo naturalne. Dlatego nie można go żadnym innym głosem zastąpić, także tym należącym do Kościoła, odgrywającym w historii Polski tak dalece decydującą rolę w budowaniu, przetrwaniu i obronie polskości.

    Oczywiście nie jest to zadaniem Kościoła i jego misją, ani też koniecznością budowanie Państwa, gdyż jak wiemy, istnieją Narody, w których Kościół odgrywa niewielką rolę w współtworzeniu Państwa. W Polsce było inaczej, gdyż chrzest Polski był zarazem jej narodzinami jako Państwa, które później podtrzymywali i bronili przedstawiciele Kościoła i zarazem wielcy patrioci Narodu Polskiego i polskości. Także dziś Kościół pozostaje wielką nadzieją na odrodzienie się Polski wolnej, dostatniej i suwerennej na mapie Europy.

    Naszym zadanie jest rzeczywiście poszukiwanie na nowo drogi dla społeczeństwa obywteskiego i Narodu czerpiącego z 1000-leiniej tradycji. Nie nazywam jej nową drogą, lecz na nowo poszukiwaniem drogi, a właściwie powrotu na drogę, po której Naród kroczył o zarania swoich dziejów i na niej się rozwijał. A zatem powrót do korzeni, do tradycji, do czerpania ze skarbca kultury, dla której i dzięki której żyje i rozwija się każdy Naród. W pierwszej kolejności będzie powrót do nauki historii, do tej wielkiej księgi mądrości Narodu, jego wychowawczyni i mytki nowych pokoleń. W niej ukryta jest cała mądrość, a także prawda o słabościach i zaletach naszej Ojczyzny. Tu znajdziemy też odpowiedź na pytanie o drogę, jak i o to, gdzie ten Naród ma swoje korzenie i swoją siłę. W społecznościach lokalnych, będących wspólnotą rodzin. A rodzina, to najbardziej podstawowa komórka życia społecznego.
    Pozdrawiam
  • @simacs
    Myślę tak samo a może nawet i identycznie. Cieszę się ,że tym razem nie doszło do szukania dziury w całym, co przy takich krótkich notkach bywa częstym wypadkiem przy pracy.

    Pozdrawiam
  • @autor
    Bardzo dobry tekst, gratuluję!
    "Mamy wybrać lepszego cara, a później już wszystko będzie dobrze."

    - ten cytat z tekstu obrazuje polski-azjatycki charakter naszego ludu - znajdźmy kogoś (czyli jakiegoś frajera), co za nas wszystko zrobi. Takie jest myślenie dzisiejszego Polaka-cwaniaka. Wykresy blokowe ze sprzężeniami dobrze trawię w huanistyce ;-)

    Mam też swoje, choć najważniejszy schemat blokowy nie wszedł mi w pole blogu, reszta tu:
    http://socjologiakrytyczna.blog.onet.pl/Epoka-Powszechnego-Kryzysu-War,2,ID393958541,DA2009-11-05,n

    Ale w zasadzie to chodzi o "Kultura głupcze!"
    http://socjologiakrytyczna.blog.onet.pl/Kultura-jest-wszystkim-pod-roz,2,ID397249932,DA2009-12-31,n

    Pozdrawiam ;-)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031