Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Dyżury administratorów Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
704 posty 7590 komentarzy

Partia50plus

nikander - Bardziej pragmatyczne niż rewolucyjne myślą wojowanie.

Jarosław Nicniepowiem Kaczyński - ostatnia walka w kisielu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Obserwując upadek gwiazdy magistra Lisa i jego rysujący się na twarzy lęk o przyszłą pracę, zastanawiałem się: po co Jarosławowi Nicniepowiem Kaczyńskiemu potrzebny jest mój głos wyborczy. Zastanawiam się do teraz.

 

      Tak jak rzadko oglądam telewizje, to nie żałuję czasu spędzonego podczas debaty urządzonej nam przez Tomasza Lisa z Jarosławem Kaczyńskim. Ciągle oczekuję jakiejś zmiany uprawiania polityki w Polsce i po dłuższym namyśle doszedłem do wniosku, że właśnie miałem okazje taki przełomowy moment widzieć.

 

      Tomasz Lis wyjątkowo dbał o interes widza, czyli mnie i wszedł w moje pełnomocnictwa do wybierania w moim imieniu pytań. Dobrze wiedział, że jako ciemną masę spod Przeworska będą interesowały mnie jakieś pierdoły i jakieś zdania wyjęte z kontekstu i dobrze wiedział jakąż to odpowiedź w moim interesie powinien mi zaserwować Jarosław Kaczyński. Ta ustawka była szyta tak grubymi nićmi, że rozmówca znalazł na to sposób. I dobrze.

 

Tomasz Lis nie jest jakimś odstępstwem od normy a reprezentuje normę dziennikarstwa polskiego: zająć widzów pierdołami, doprowadzić rozmowę do walki w kisielu, bo to daje oglądalność.

 

      Usiadłem przy telewizorze specjalnie, by mieć szansę wyprostowania swojej opinii o Jarosławie Nicniepowiem (próbuję załapać się na nową modę) Kaczyńskim. Byłem ciekaw czy ma coś do powiedzenia w obszarze naprawy sposobu uprawiania polityki w Polsce, recept na wyzwolenie się z niewoli zadłużeniowej czy unowocześnienia ustroju gospodarczego. Nie dowiedziałem się niczego od pana Nicniepowiem. Na wszystko nabity stempel „Tajne specjalnego znaczenia”: jak wygramy to się dowiecie, a wygramy na pewno.

 

      Obserwując upadek gwiazdy magistra Lisa i jego rysujący się na twarzy lęk o przyszłą pracę, zastanawiałem się: po co Jarosławowi Nicniepowiem Kaczyńskiemu potrzebny jest mój głos wyborczy. Zastanawiam się do teraz.

 

      Słupki wyborcze a zwłaszcza pojawienie się na salonach Ruchu Palikota zapowiadają destabilizację polityki. Trudno powiedzieć w którym kierunku to pójdzie: czy wreszcie partie zaczną mówić po co im były potrzebne głosy wyborcze, czy w kierunku nowego rozdania w przedwczesnych wyborach. Liczę na to drugie. Dlaczego? - zniknie przedstawiciel lisowatych tak dzielnie broniący moich (widza) interesów i zniknie (xxxx) Nicniepowiem (yyyy).

 

Nowa sytuacja nie może nas zaskoczyć.

 

Pierwsze wrzuty do naszego think tanku już są. Dopisz coś swojego. Pomyślimy, pospieramy się ale konstruktywnie.

 

 

KOMENTARZE

  • Autor.
    Po pierwsze, dodatek"nicnie powiem" jest obrazliwy dla J. Kaczyńskiego.
    Popełnił on jeden błąd, bo powinien zapytać LIZA, czy rozmawiamy o pierdołach, czy o panstwie, polakach i walce z kryzysem. LIZ narzucił sposób rozmowy i Kaczyński, jak jeden z najlepszych mówców w Polsce,
    nie dał się wciągnać w głupią dyskusję o pierdołach! Nie obrażaj patrioty i człowieka, który niczego nie ukradł, zawsze głosił takie same poglady. Jeżeli ok 50 % ludzi nie rozumie prostego komunikatu w TV i prostego artykułu w gazecie, to jest to smutny dowód na to, co "WADZA" zrobiła z ludżmi i jak ich edukowała przez lata! LIZ okazał się CHAMEM , i nie dziwota, ze go wyrzucili w TVN i Polsatu! Być może J.Kaczyński pojechał na to spotkanie, aby OBNAŻYĆ LIZA i pokazać jego prawdziwe oblicze. LIZOWI brakowało tylko pały w ręce lub kałasza, bo miał tępy, nienawistny wzrok i został ZAPROGRAMOWANY na wykonanie roboty, a tu okazało się, że trafiła kosa na kamień!!!
  • @zibi
    Do diabła, Kaczyński ma chyba jakichś sztabowców, którzy powinni tę - niby debatę - jakoś ustawić. Nie wiem: nie chcieli czy nie próbowali.

    Wiem, że łatwo się mądrzyć teraz. Jednak było zadaniem sztabowców aby nie dopuścić do walki w kisielu. Jednak uważam, że stało się coś przełomowego bez względu na poniesione koszty.
  • @nikander
    Dupa Jaś. Nie ma się co podniecać. Jarek w formie, Lis w zalewie. Punkt dla Jarka i idziemy dalej. Brakowało mi tego od jakiegoś czasu, bo do Lisa, głównie brali po ryju medialnie.
    Też mnie denerwuje nieczytelność PIS w kwestiach gosp., ale co poradzić. Słyszałeś - chcą zacząć od remanentu, bo wicie, rozumicie, po kreatywnej księgowości tusków i tajfunów, to już nie wiadomo czy winda jest jeszcze, czy jest już tylko na "stanie", a w realu się "rozchodowała".

    P.S
    Jarek dzwonił, żeby Ci przekazać, że jest potrzebny..
  • @Torin
    "...Jarek dzwonił, żeby Ci przekazać, że jest potrzebny..." - tak czy owak zrobił kawał dobrej roboty. Może to była rzeczywiście "ostatnia walka w kisielu" na amerykańską modłę.

    Pozdrawiam
  • Witam
    A ja powtórzę jeszcze raz. Mnie się podobało jak nigdy! Łącznie z anegdotą o pistoleciku!
    PS. Do mnie też dzwonił przed chwilą i powiedział, że jak Ty nie pójdziesz to ja oberwę za to, że nie umiałem Cię przekonać. Ode mnie, jak tam jestem, jest niedaleko do tego Przeworska ;) no. Więc nie marudź, idziemy głosować na Jarka, a jak już wygramy to się zastanowimy na co wygraną przeznaczyć.
    Nie powiem, nie powiem... no a Ty byś powiedział gdybyś miał pomysł jak naprawić świat wbrew solidnej części, która chce jego upadku?! Odnosisz wrażenie, że rozmowa nie była ustawiona, no to wyciągnij wnioski: why?!, haloo! Czasy ustawianych meczyków się skończyły. I dobrze.
    No, a teraz ja idę do roboty a Ty szukasz kreacji na niedzielę.
    :)
    Pozdrawiam
  • nikander
    A po co cokolwiek mówić, jak wszystko od dawna jest znane. Dziwne tylko, że dziennikarz Lis tego nie wie. Albo udaje głupiego.Angela M. była rzeczniczką Wolfganga Schnura, szefa wschodnioberlińskiego oddziału DA, zdemaskowanego szpicla Stasi. Jak wyszło na jaw, odcięła sięod niego publicznie. Poźniej została zastępczynią rzecznika ostatniego premiera NRD Lothara de Maiziére’a, który także zniknął ze sceny politycznej za współpracę z enerdowską bezpieką.

    Czyli Lis nie przygotowal się do wywiadu.
  • nikander
    Po raz pierwszy od długiego czasu udział Jarosława został starannie przemyślany. Można powiedzieć że zostało to rozpracowane strategicznie.
    Przede wszystkim zadbano by miał wsparcie ze strony przychylnych mu widzów. Nie dało się go już zagłuszyć oklaskami w najmniej odpowiednich chwilach. I na dobrą sprawę tu leżał klucz do sukcesu. Bo zachwiało to rozpisanym przez Lisa scenariuszem. Doprowadzając go do wściekłości.
    Stracił kontrolę i przestał panować nad słowami i emocjami. W końcu "siadło" mu też "myślenie" i to był jego koniec.
    Diametralnie inaczej na tym tle wypadł Jarosław. To był mur spokoju i kompetencji którego Lisowi nie udało się skruszyć.
    Bardzo podobało mi się jego stwierdzenie że Polacy to inteligentni ludzie potrafiący samodzielnie myśleć. Zatem będący w stanie wyciągnąć wnioski z zaistniałych zdarzeń. Drugą istotną rzeczą było spostponowanie twierdzenia Bydłoszewskiego. No i najważniejsze - podkreślenie konieczności prowadzenia polityki uwzględniającej prymat naszego interesu nad cudzym.
    Poza tym bardzo istotne (choć w moim odczuciu zbyt ostrożne) poparcie dla Starucha i patriotów. Właśnie tak należało. Trzeba bronić swoich ludzi stając po ich stronie. Wówczas i oni będą stać murem za swoim liderem.
    Gdyby taka postawa uzupełniona rzeczową argumentacją miała miejsce od początku kampanii. To poparcie większej części ludzi miałby w kieszeni.

    Nie zgadzam się, że brak "debat" ( a już z rudzielcem na pewno) jest szkodliwy.
    To moim zdaniem bardzo słuszna postawa. Z pewnymi ludźmi nie da się rozmawiać inaczej niż z użyciem glana. I najrozsądniej jest po prostu unikać takiej konfrontacji (tak jak z pijanym).

    pozdrawiam
  • @ Autor
    Nie kapuje dlaczego wielu komentujących ślepo wierzy w słowa Lisa, ze "w dojrzałych demokracjach ludzie maja prawo znać przyszłych ministrów".
    Skąd wam to przyszło do głowy???
    O ile np. w USA ma to jeszcze jakiś sens (tam zwycięzca "bierze wszystko") o tyle w naszym, proporcjonalnym systemie rozkład sil i możliwe koalicje to już dzielenie skory na niedźwiedziu a co dopiero stanowiska.
  • @w.red, @Anderson, @Kaśka
    Tak jak napisałem w notce, stało się coś dobrego dla polskiej polityki. Może jeszcze tego nie potrafiłem nazwać, bo proces inkubacji myśli trwa, ale chyba mamy za sobą jakoś etap. Chyba ten gorszy. Ktoś to lepiej ode mnie nazwie. Może pogubiliśmy kroki w chocholim tańcu?...

    Pozdrawiam
  • @Panarek
    Może doczekamy czasów, że i u nas "zwycięzca będzie brał wszystko" wcześnie tłumacząc w kampanii po co te głosy są mu potrzebne.

    Oby właśnie debaty po to były organizowane.

    Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031